Jak zmienia się edukacja w USA: celne spojrzenie na cenne pomysły


Publikuję poniżej bardzo lapidarny i nieformalny, niemniej cenny opis znaczących trendów w edukacji amerykańskiej. Do uważnego przemyślenia w kontekście przyszłości polskiej edukacji (LH).
W amerykańskiej edukacji najbardziej podoba mi się różnorodność, nie ma jednego modelu dla wszystkich, jednego podręcznika, jednego programu nauczania itd. W państwowej edukacji coraz większa role odgrywają komputery i tablety, głownie używane do testowania i prac domowych. Lekcje i zadania domowe coraz częściej polegają na odesłaniu uczniów do stron internetowych np. Khan Academy. Modny jest model odwróconej lekcji, gdzie uczniowie uczą się sami korzystając z internetu, a w szkole mają o tym dyskutować. Na poziomie liceum, uczniowie jeszcze częściej korzystają z gotowych kursów w internecie, przygotowywanych przez uczelnie wyższe (np. Coursera, przyp. red.). Paradoksalnie, w ostatnim czasie państwowa edukacja zbliżyła się do modelu zarezerwowanego dotychczas dla nauczania domowego (samodzielna praca uczniów, korzystanie z nauczania przez internet i wielka pomoc ze strony rodziców i nauczycieli udzielających korepetycji).
 Z moich obserwacji wynika, że wiele prywatnych szkół poszło w stronę nauczania drogą projektów. Chyba wszystkie szkoły wprowadzają elementy programu STEM lub STEAM (Nauka, Technologia, Inżynieria, Sztuka, Matematyka), gdzie wszystkiego uczy się metodą projektów i doświadczeń ("hands-on activities"). Z tego co wiem o dzieciakach z Silicon Valley, bardzo rzadko rodzice kupują im ostatni model iPhona, bardzo często natomiast wysyłają do pracy (licealiści - w sklepach, restauracjach, na półkoloniach, w szatniach, opiekują się dziećmi, zwierzętami itp.). Technologia to nie tylko komputery, bardzo popularne są np. "makers shows" gdzie dzieciaki pokazują co same zbudowały np. ze starych zabawek. Równie popularne jest 4-H, gdzie dzieci uczą się przez działanie, np. hodują kury w mieście (tak, w San Francisco!), uprawiają balkonowe lub przydomowe ogródki, budują roboty, uczą babcie w domu opieki jak korzystać ze Skype’a, szyją, robią przetwory, biżuterię na szydełku, uprawiają cukinię dla bezdomnych itd. Wykreślone wcześniej z programów nauczania przedmioty jak muzyka, plastyka, zajęcia praktyczno-techniczne, biologia, chemia - powracają do szkoły jako bardzo atrakcyjne zajęcia dodatkowe, prowadzone przez zewnętrzne firmy. Rano dzieci mają normalne szkolne zajęcia, a po południu w szkołach zaczynają się zajęcia po-szkolne - STEAM, malarstwo, robotyka, inżynieria uczona na klockach LEGO, szachy i wiele innych.
Helena Zientek-Targosz
San Francisco, USA

(wszelkie pogrubienia - red.)
Obok wykorzystano grafikę US Flag by Sakarian54 (CC-BY-3.0)