"Nic nie zastąpi papieru"


Papier, szelest kartek i zapach papieru

To znana deklaracja, że "papieru nic nie zastąpi", jednak warto sobie zdać sprawę, że to tylko deklaracja emocjonalna, sentymentalna ("nic nie zastąpi szelestu kartek i zapachu papieru"). Książka, to oczywiście treść, nie nośnik. 
Osoba, która twierdzi, że woli papier, prawie na pewno nigdy nie przeczytała ani jednego e-booka z czytnika z porządnym e-papierem

Na temat czytników, tabletów, audiobooków etc. - krąży mnóstwo legend. Mamy prawo kochać i powtarzać legendy, to nic złego. Mamy nawet prawo wpasowywać je w swoje własne życie. Mamy prawo mieć dowolne osobiste upodobania i sentymenty. Ale nie możemy budować przyszłości dzieci na naszych starych sentymentach. Szkoła powinna bazować na solidnej wiedzy i sprawdzonych faktach. Musi przygotowywać do przyszłości. Nie bez sentymentów, ale one nie mogą zastępować dobrych i nowoczesnych treści.

Jeżeli potrzebujesz szelestu kartek i zapachu papieru

  • Oprogramowanie czytnikow zwykle pozwala na włączenie animacji lub/i szelestu przewracanych kartek.
  • Pod adresem smellofbooks.com znajdziesz spray o zapachu książki (New Book Smell). Polecam.

"Nic nie zastąpi papieru" (?)

We wszystkich profesjonalnych zastosowaniach - już dawno zastąpiło.
Przy uczciwych rozważaniach na temat książek i e-książek - ostają się tylko argumenty nostalgiczne za tymi pierwszymi: własne niegdysiejsze dzieciństwo, przyzwyczajenia, zapach papieru i szelest odwracanych kartek. Mogą być ważne, nie przeczę. Dla autora niniejszego tekstu np. ważne jest (i miłe zmysłom) parskanie konia i zapach jego potu. Ale - podczas rekreacyjnej jazdy po lasach.

To nie wystarczające powody, żeby szkoła usiłowała dalej "jechać" na papierze (lub jechać konno).

Badania Sony dowiodły jakiś czas temu, że dla cyfrowców tzw. "druciane" brzmienie muzyki (wynikające z charakterystycznych zniekształceń wprowadzanych przez kodowanie MP3 z niskim bitrate) jest bardziej naturalne, niż "prawdziwe". Dlatego niektórzy wydawcy muzyki nadają nawet tradycyjnym instrumentom celowo "druciane" brzmienie - bo tego sobie życzą odbiorcy. 
Ja - wychowałem się muzycznie raczej w salach koncertowych (z braku MP3). I co? Sam złapałem się niedawno podczas koncertu symfonicznego, że skrzypce brzmią mi jakoś płasko i... brakuje im sopranów. Niestety nie było ich czym podkręcić.  :-(

Tempora mutantur et nos mutamur in illis.
Comments