Daleko od prawdy: prawdy powszechne

Często spotykamy się z tzw. prawdami powszechnymi. Niektórych nikt nie traktuje poważnie (jak "blondynki są głupie"), ale są i takie, które wielu powtarza serio (jak "Polacy to złodzieje", albo "nic nie zastąpi książki"). Oczywiście z pewnością istnieją złodzieje o polskim obywatelstwie (ale nie sposób tego uogólniać). Znacznie gorzej, kiedy ktoś próbuje uogólniać własne (choćby i bardzo sensowne) upodobania, jak to, że kocha książki tak, iż "nic mu ich nie zastąpi".
Czasem takie uogólnienia przyjmujemy za dobrą monetę. Zwykle takie uogólnienia mają zastąpić niedostatek rzetelnej wiedzy o konkretnych zjawiskach.Obok - Czytelnik znajdzie wybrane cyfrowe mity związane z problematyką edukacji z technologiami.

"Nic nie zastąpi książki"

To zdanie pojawia się często w kontekście postulatów równouprawnienia w szkole dla różnorodnych nośników informacji, zaś terminu "książka używa się wtedy zazwyczaj w zawężonym znaczeniu (w domyśle: papierowa książka).

Zdanie to w wersji "nic mi nie zastąpi książki" może być oczywiście szczerą deklaracją osobistych upodobań jego autora, jednak osobiste upodobania nie mogą być usprawiedliwieniem dla arbitralnego ograniczania obszarów edukacji, rugowania ważnych i powszechnych narzędzi, nośników etc. Technologia druku na papierze jest w perspektywie przewidywanego środowiska życia uczniów po zakończeniu nauki co najwyżej jedną z wielu i nie wolno nam zatem ograniczać się do niej w edukacji.

"Wystarczy odciąć prąd i wrócą do epoki kamienia łupanego"

Takim komentarzem usprawiedliwia się często rezygnowanie z uwzględnienia w warsztacie dydaktycznym nowoczesnych narzędzi cyfrowych.

W rzeczywistości jesteśmy w dużym stopniu zdani na łaskę i niełaskę dostawców energii elektrycznej (bez niej dziś trudno nawet kupić w sklepie chleb - kasy fiskalne!), jednak najnowsze technologie mobilne są od awarii elektrycznych znacznie mniej zależne, niż przeciętne nowoczesne mieszkanie.

"Cyfrowe technologie komunikacyjne upośledzają kontakty społeczne"

Często tak próbuje się deprecjonować komunikacyjne funkcje najpowszechniejszego w dziejach ludzkości, uniwersalnego narzędzia informacyjno-komunikacyjno-edukacyjno-rozrywkowego (komórki i jej sukcesora - smartfonu). Podobne oskarżenia kieruje się pod adresem serwisów społecznościowych w rodzaju Facebooka.

Oczywiście każde narzędzie błędnie używane może być szkodliwe, jednak nie ma rzetelnych podstaw do twierdzeń takich jak powyższe. Co więcej, istnieją mnogie wyniki badań pokazujących, że może być wręcz przeciwnie, niż w tytule (!) Obejrzyj wykład TED - relację z badań Stefanii Broadbent, które pokazują jak technologia komunikacyjna jest pomocna w utrzymywaniu głębszych relacji i pozwala trwać miłości pomimo przeszkód takich jak odległość czy zasady panujące w miejscach pracy:

Proponuję także przejrzenie artykułów: 

"Przez te nowe media przestają czytać (lub) będą analfabetami"

Taki zarzut zwykle ma usprawiedliwiać nie tylko rezygnację z propagowania e-książek i audioksiążek, ale często nawet usprawiedliwiać fakt, iż sami nie mieliśmy nigdy w ręce np. czytnika e-papierowego.

Hipermedia zmieniają sposób czytania, a nawet rozumowania, jednak tego procesu nie wolno nadinterpretować, a już zwłaszcza stosować w odniesieniu do e-booków i audiobooków.

  1. Spada dziś przede wszystkim czytelnictwo papieru. Znacznie lepiej ma się szerzej rozumiane czytelnictwo (łącznie) tekstów "papierowych", "cyfrowych" oraz innych tekstów kultury, w tym głównie materiałów audio (np. audiobooków).
    Uwaga: nawet gdyby rozważania ograniczyć do linearnego odbioru długich form tekstowych, to istnieją liczne badania wskazujące, że czytniki e-booków... stymulują takie czytelnictwo (zob. np. ten artykuł).
  2. Coraz popularniejszym dziś rozszerzeniem pojęcia tekstowej książki (lub nawet sukcesorem) jest audiobook. (zob. dwa artykuły na ten temat [1], [2]).
  3. Samo pojęcie analfabetyzmu ewoluuje i będzie się nadal zmieniało. Drastycznie. Tu istotne jest pojęcie alfabetyzmu cyfrowego, uznawanego za jedną z kluczowych umiejętności obok czytania i pisania. Pamiętajmy, iż według dzisiejszych standardów (przyjętych m. in. przez UE) alfabetyzm oznacza umiejętności samodzielnego czerpania informacji z książek ORAZ z cyfrowych mediów.

"Zapomną pisma" (lub)
"Nie chcę, by pisała i mówiła za mnie maszyna"

Pierwsze - o technologiach rozpoznawania mowy i zamiany jej na tekst.
Drugie - o technologiach syntezy głosu na podstawie tekstu.

Technologie automatycznego rozpoznawania oraz syntezy mowy są tylko kolejnym ogniwem na drodze czynienia technologii przyjaznymi. Nowym, więc niektórzy zapominają, iż źródłem i odbiorcą komunikatu jest człowiek. Reszta to tylko narzędzia.
Proponuję wysłuchać zabawnego nagrania Józefa Piłsudskiego z 1924, który dywagował nad trąbą, która będzie mówiła w oderwaniu od jego osoby. To bezcenne źródło refleksji nad nowymi technologiami.

"Komputer krzywi kręgosłup"

Niby prawda, a jednak to tylko odrębna kategoria mitu. Przypisuje się mianowicie konkretnemu narzędziu (tu: komputer) cechę, która nie jest charakterystyczna dla niego.

Nasz kręgosłup istotnie cierpi wskutek zbyt długotrwałego siedzenia, zwłaszcza w niezdrowej pozycji, jednak to nie dotyczy komputera, ale pozycji siedzącej (nad czymkolwiek, także np. nad książką lub zeszytem), bezruchu, złej postawy i przesady z czasem. Jednocześnie odpowiednio dobrane technologie mobilne mogą mieć zupełnie odmienne działanie: nie każą siedzieć, przebywać w stałej pozycji, a mogą nawet skutecznie nakłaniać do ruchu.