Nie wszystko, co się liczy, daje się policzyć...

opublikowane: 6 sie 2014, 07:51 przez Lechosław Hojnacki   [ zaktualizowane 11 wrz 2014, 03:27 ]

 Nie wszystko, co się liczy, daje się policzyć
 i nie wszystko się liczy, co da się policzyć.
 (Albert Einstein, tłum. LH).

 Minął już miesiąc wakacji; wystarczająco wiele, by nabrać dystansu do szkolnej gonitwy za punktami, średnimi, stopniami i procentami. By rankingi, testy i matury zobaczyć we właściwej skali.

W minionym roku szkolnym publiczne debaty nad spadkiem punktowych wyników z testomaniaczej matury walczyły o lepsze z zachwytem iż (wg PISA) jesteśmy świetni i już prawie tak doskonali jak Chiny (w niektórych kryteriach), albo gorsi od większości świata (w innych). Szkoły walczyły o literki które prymitywizują ewaluację, spoglądały z obawą lub nadzieją na słupki punktowe i procentowe oraz "zaawansowane matematycznie" placki EWD, które przecież także przetwarzają wyłącznie cyferki z naszych nieszczęsnych egzaminów zewnętrznych. I tak dalej, i tak dalej.

Po wakacjach nie załamujmy rąk, że nasi uczniowie "wszystkiego zapomnieli". Być może uczyli się więcej, szybciej i ważniejszych rzeczy niż wymuszamy na nich zagonieni w kąt przez podstawę programową i egzaminy.
Tymczasem
Zostańmy przy tych przykładach, szkoda czasu - lepiej zagraj, zaśpiewaj i zatańcz, albo przynajmniej posłuchaj muzyki.
Napis, który Albert Einstein powiesił sobie na ścianie w Princeton, dedykuję wszystkim nauczycielom, wychowawcom, opiekunom i rodzicom.
W oryginale brzmi on:
Not everything that can be counted counts,
and not everything that counts can be counted
.