"NIE I JUŻ", CZYLI NAGI ZAKAZ NIE JESt ROZWIĄZANIEM

Nie negujemy potrzeb tworzenia formalnych ram i ograniczeń użytkowania mobilnych urządzeń w szkole. Jednak poniżej publikujemy tylko przykłady zapisów (z prawdziwych szkolnych regulaminów i statutów), których naszym zdaniem należy unikać, bo przynoszą więcej szkody niż pożytku, np.:

  • uniemożliwiają sensowne korzystanie z nowych technologii w szkole,
  • łamią albo prawo powszechne, albo prawa ucznia i rodziców,
  • naruszają zasady zdrowego rozsądku, cele opisane w podstawie programowej lub/i inne podstawy działania szkoły.

[0] Jedyny taki kraj na świecie

Decyzją francuskiego parlamentu od września 2018 r. w szkołach nie wolno używać telefonów komórkowych, tabletów ani interaktywnych zegarków smartwatch. Jest to zaostrzenie poprzednich (już drakońskich) ograniczeń, bo... tamte były mało skuteczne.

Całkowity zakaz używania w szkole urządzeń łączących się z Internetem we wszystkich pomieszczeniach i podczas zajęć szkolnych, także poza budynkiem szkoły obejmuje dzieci i uczniów w wieku od 3 do 15 lat. Jest to (AFAIK) jedyny taki kraj na świecie.

W Polsce jednocześnie istnieją różne lobby: i domagające się ustawowego zakazu (na wzór Francji), i takie, które domagają się zakazania ustanawiania zakazów wewnątrzszkolnych jako sprzecznych z prawami obywatelskimi.

[1] Szczególnie niefortunne zakazy wewnątrzszkolne w Polsce

Nie podajemy tu nazw szkół, chodzi o zjawisko, a nie o piętnowanie konkretnych ludzi.Chętnie zamieścimy objaśnienia szkoły, jeżeli któraś tego zapragnie.Zamieścimy samokrytykę, jeżeli któraś ze szkół rzeczowo uzasadni, że jesteśmy w błędzie, i że cytowane zapisy są zgodne z obowiązującym prawem powszechnym, uregulowaniami dotyczącymi szkoły publicznej i zdrowym rozsądkiem.Pozostajemy w przeświadczeniu, iż czynimy dobro: rodzicom i uczniom pomagamy w świadomym wyborze, szkołom pomagamy się pięknie różnić.

Cytaty z regulaminów szkolnych

  • Szkoła pierwsza (dla nastolatków)

"Uczniów obowiązuje bezwzględny zakaz używania telefonów komórkowych i innych urządzeń rejestrujących i odtwarzających dźwięk i obraz w szkole (w czasie lekcji, w czasie przerw)".

Komentarz:

Cały paragraf na temat nowych technologii wypełniają wyłącznie zakazy; bez praw i wyjątków. Ani nauczyciel ani dyrektor nie ma możliwości prawnej pozwolić uczniom na jakiekolwiek użycie nowych technologii! Ciekawostka: z tekstu wynika, że bezwzględny zakaz odnosi się to do każdego sprzętu, nawet szkolnych elektronicznych środków dydaktycznych).

_____________________________
  • Szkoła druga (dla nastolatków)

"W szkole oraz na jej terenie obowiązuje bezwzględny zakaz fotografowania, filmowania oraz nagrywania obrazu i dźwięku, w tym telefonem komórkowym bez wiedzy i zgody Dyrektora Gimnazjum; zakaz ten dotyczy wszelkich zajęć lekcyjnych, pozalekcyjnych i pozaszkolnych, wyjazdów i innych form wypoczynku organizowanych przez szkołę" (...).

Komentarz:

Nauczyciel bez wiedzy dyrektora nie jest władny zezwolić uczniowi np. na sfotografowanie żaby na wycieczce szkolnej. Ten zapis powstał zapewne "metodą kolejnych zaostrzeń" tu: przez zamianę sformułowania "bez ich zgody" (ich, czyli fotografowanych osób, taki zapis byłby uzasadniony) na sformułowanie "bez zgody Dyrektora Gimnazjum". Ciekawostka: dyrektor przecież nie jest władny zastąpić w tej mierze osoby fotografowanej!

_____________________________
  • Szkoła trzecia

"Wychowawca klasy udziela uczniowi upomnienia za powtarzające się negatywne zachowania: (...) posiadanie na terenie szkoły telefonu komórkowego i urządzeń rejestrujących dźwięk i obraz (...), aroganckie i poniżające zachowanie(...), kłamstwo (...), wulgaryzm słowa (...) (identyczne zapisy w statutach co najmniej dwóch różnych gimnazjów).

Komentarz:

Samo "posiadanie na terenie szkoły" komórki lub np. dyktafonu zasługuje na karę i jest wymienione jako karalne na jednej liście z kłamaniem, poniżaniem, wulgaryzmem etc. W tym samym statucie komórka pojawia się jednak już wcześniej: Na terenie szkoły zabrania się uczniom posiadania osobistych telefonów komórkowych i urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk - w paragrafie... "Bezpieczeństwo uczniów". Ciekawostka: protesty rodziców przeciwko szkolnym zakazom zwykle są uzasadniane odebraniem im ich prawa do dbania właśnie o bezpieczeństwo ich dzieci (dzięki łączności telefonicznej).

_____________________________
  • Szkoła czwarta (od nastolatków do uczniów pełnoletnich)

Statut zakazuje ogólnie "używania telefonów komórkowych lub innych urządzeń telekomunikacyjnych do nagrywania obrazu lub dźwięku". Jednocześnie statut nie zakazuje nagrywania obrazu i dźwięku sprzętu innego niż "telekomunikacyjny.

Komentarz:

Niespójny regulamin zakazuje wybiórczo nagrywania komórkami i smartfonami (niezależnie od zastosowań - nie ma żadnego wyjątku dla sytuacji edukacyjnych, nawet planowanych przez nauczycieli), natomiast nie obejmuje kamer, aparatów fotograficznych, ipodów, długopisów z kamerkami i wszelkiego innego sprzętu multimedialnego, szpiegowskiego etc. Czy na pewno o to chodziło??

_____________________________
  • Szkoła piąta (dla nastolatków)

Problem użytkowania przez uczniów nowych technologii rozwiązano w regulaminie szkoły lapidarnie i całościowo: "Na terenie szkoły obowiązuje zakaz rejestracji dźwięku i obrazu". I już.

Komentarz:

Chyba lepiej bez komentarza. Bo przy takim zapisie legalnie nie może działać nawet szkolne koło fotograficzne lub dziennikarskie, zaś oficjalne zdjęcia dostępne na stronie szkolnej (czyli zarejestrowane na terenie szkoły obrazy) są publiczną demonstracją tolerowania jawnego bezprawia. :-O

Po roku od publikacji powyższych przykładów

Tylko jedna z cytowanych szkół urealniła zapisy regulaminu (dodając sensowne wyjątki od zakazu). W tym czasie jednak inna szkoła skopiowała dosłownie (do własnego regulaminu) zapis tamtej (sprzed poprawek), więc bilans się nie poprawił.

Co na to prawo (i zdrowy rozsądek)?

Ustalenie logicznych i zrozumiałych dla uczniów zasad jest lepsze, niż ustalenie sprzecznych wewnętrznie, dolegliwych, niezrozumiałych, bezwzględnych zakazów. Zbyt restrykcyjne zakazy owocują łamaniem ich nawet przez nauczycieli, którzy chcą prowadzić zajęcia z multimediami, a to tragiczna porażka szkolnych przepisów. Ponadto - szkolne prawo w uzasadnionych przypadkach może zawierać zapisy szczegółowe bardziej restrykcyjne niż prawo ogólne, jednak nie możemy się odwoływać do przepisów nieistniejących lub pokazywać, iż sami ich nie rozumiemy.

Oto zaledwie dwa spośród najczęściej spotykanych przykładów.

  1. Nie istnieje w polskim prawie bezwzględny zakaz rejestrowania obrazu i dźwięku bez zgody osób, które mogłyby się znaleźć na nagraniu. Zauważmy, że w przeciwnym przypadku nie byłoby możliwe nie tylko stosowanie monitoringu na ulicach i w... szkołach, ale nawet sfotografowanie zabytkowego budynku w środku miasta (bez usunięcia wszystkich przechodniów z ulicy).
  2. Nauczyciel podczas pełnienia obowiązków służbowych nie jest osobą prywatną (dlatego np. prawo autorskie nie daje podstaw prawnych do zakazu rejestracji jego zajęć; także jego prawo do wizerunku podczas wykonywania obowiązków służbowych stoi pod znakiem zapytania). Innymi słowy: w świetle prawa powszechnego uczniom wolno nagrywać lekcje!

Zbyt restrykcyjne zakazy zaczynają owocować bardzo niepożądanym zjawiskiem: walką rodziców ze szkołą o swoje prawa do zapewnienia bezpieczeństwa własnym pociechom (poprzez zapewnienie łączności telefonicznej lub nowszymi technologicznie komunikatorami).

Lepiej uczyć pływać niż grodzić baseny

Wszyscy doskonale rozumiemy, że wydanie dziewczynce permanentnego zakazu spotykania się z jakimikolwiek chłopakami oraz odzywania się do mężczyzn (np., "bo wiadomo, że myślą tylko o jednym") - jest delikatnie mówiąc mało mądre i na dłuższą metę wywołuje wyłącznie negatywne skutki. Wszyscy też z grubsza wiemy, jak lepiej zadbać o bezpieczeństwo dziecka.

Wstrzymaj się proszę, zanim się obrazisz, że przykład jest głupi i nie na temat. Otóż nie. Podstaw "dziecko" zamiast "dziewczynka" Podstaw "internet" zamiast "osobnik płci męskiej" i... nagle cała mądrość z wielu z nas uchodzi!

Wyolbrzymianie niebezpieczeństw i unikanie ich przy pomocy przesadnych, permanentnych zakazów jest dla naszych dzieci najgorszą "przysługą". W istocie albo zostawiamy wtedy dzieci bez realnej opieki (bo znajdą dostęp same, bez naszej pomocy i ochrony), albo stajemy się chronicznie nadopiekuńczy, albo zwyczajnie śmieszni (bo nie mamy pojęcia, że dzieciaki błyskawicznie obchodzą wszelkie nasze Ważne i Fachowe Zabezpieczenia i Zakazy.